Zapowiedzi wyjazdów
rowery
Szwecja - czesc 2 - Oland
16.07.2010.

Dodał: stah

Poznajemy wyspę Öland... pełną słońca i wiatraków.

Na początek troszkę informacji o wyspie:

Olandia (szw. Öland) – należąca do Szwecji wyspa na Morzu Bałtyckim położona przybrzeżnie przy południowo-wschodnym krańcu tego kraju i oddzielona od stałego lądu cieśniną Kalmarską. Jest drugą co do wielkości (po Gotlandii) wyspą Szwecji. Powierzchnia wyspy wynosi ok. 1342 km². Ukształtowanie powierzchni nizinne, z największym wzniesieniem Högsrum sięgającym 55 m n.p.m. Zbudowana jest z paleozoicznych wapieni i margli. Populacja wyspy liczy 24 628 osób. Największym miastem jest Borgholm i liczy ok. 3 tys. mieszkańców. Od 1972 Olandia jest połączona ze stałym lądem mostem Ölandsbron. Południe wyspy stanowi tzw. Alvaret.

Według popularnej legendy, wyspa jest pozostałością wielkiego motyla, któremu odpadły skrzydła i zakończył swój lot w morzu.

info w sieci: strona główna wyspy: http://www.oland.se/

                  wikipedia:                 http://en.wikipedia.org/wiki/Stora_Alvaret

                                                 http://en.wikipedia.org/wiki/%C3%96land

 

 

Dzień 5               Algustrum - Borgholm - Lundebytorp          Dystans - 65 km

 

 

Dzis wstaliśmy dość wcześniej by choć trochę odzyskać stracony czas na wczorajszym szukaniu drogi w stronę Borgholmu.Dodatkowo jakaś niezliczona ilość mrówek na łące stanowi dodatkowy bodziec by szybko wsiądź na rowery. Pośpiech jak się później okazało zaowocował zgubieniem kluczyków do zapięć.

Po kilkunastu kilometrach jesteśmy już na głównej drodzę prowadzącej na północ wyspy - cały czas po obu stronach drogi wydzielone są pasy dla rowerów. Jak to zawsze u nas bywa droga ruchliwa wpływa na szybsze tempo jazdy i tak już kilometr za kilometrem prowadzi Nas ku okazałym ruiną zamku w Borgholmie.

 

 

 

...w drodze.

 

 

Zamek w Borgholmie

 

 

wejście do ogrodów letniej rezydencji króla Szwecji. 

 

 

Zamek znajduje się na południe od miasta i tworzy już z dalekiej odległości zapierający w piersiach widok. Zabawiamy tam troszkę czasu i udajemy się zobaczyć ogrody oraz rezydencje letnią rodziny królewskiej, która znajduje się w niedalekiej odległości od zamku. Pomału również trzeba myśleć o doładowaniu telefonu więc w miasteczku bacznie rozglądamy się za jakimś gniazdkiem, znajdujemy je w porcie gdzie troszkę przy okazji odpoczywamy i kierujemy się dalej ku północy. Teraz już cały czas prowadzi nas ścieżka rowerowa, którą to już do końca dnia będziemy jechać. Wspaniałe widoki i ten spokój sprawia że jazda mija bardzo szybko. Po drodze mijamy farmę z wielbłądami - dość ciekawy widok na tym terenie.

 

 

 

w porcie - Borgholm

 

 

farma wielbłądów

 

 

 

 


  

nadmorska szutrówka

 

 

 

poczta dociera wszędzie

 

 

na dobranoc

 

Po przejechaniu farmy skręcamy w stronę morzą (cieśniny Kalmarskiej) i dojeżdżamy do drogi szutrowej która prowadzi samym wybrzeżem. Jest pięknie tylko ten wiatr który cały dzień wieje w twarz jakby nasilał się. Rozbijamy się obok drogi w jałowcach.

 

Koszty - ruiny zamku w Borgholmie - 50 kr/osobę

            - ogrody królewskie - 70 kr/osobę

 

 

 

 

Dzień 6                Sandvik - Boda                Dystans - 50 km

 

 

Obudzeni kroplami deszczu spadającymi na namiot pomału zbieramy się, pakujemy i okazuje się że gdzieś zapodział mi się licznik, szukanie trwa prawie godzinę, w końcu szkoda licznika jakby miał zostać na ziemi Szwedzkiej. W końcu decydujemy że nie ma szans na odnalezienie a nadzieja podpowiada że może się znajdzie przy wieczornym rozpakowywaniu. Pogoda bardzo pomału się wypogadza i na szczęście jest prawie bezwietrznie, dodatkowo wspaniałe widoki na wybrzeże i morze oraz pocieszenia Agnieszki pomagają jakoś przeboleć brak danych na kierownicy. Jakoś tak dziwnie się jedzie bez licznika na kierownicy. Po kilkunastu kilometrach na szutrowej drodze muszę przyznać że przyczepka ma mniejszą ochotę na wpadanie w boczne bicie niż na asfalcie (na temat przyczepki będzie osobny tekst).

 

 

 

dalej jedziemy szutrem

 

 

 

 

i tylko od czasu jakiś samochód

 

 

oraz dziwne krowy

 

   Sandvik

 

Po kilku kilometrach które tym razem mogły się nie kończyć docieramy do Sandvik - miasteczka z największym drewnianym wiatrakiem na ziemi - wiatrak robi wrażenie. Zakupy w zaprzyjaźnionej sieci sklepów ICA - jedynie takie są :-) udajemy się dalej szutrówką na północ wyspy. Tuż przed atrakcją geologiczną na wyspie - chyba jedną z nielicznych czas na postój obiadowy gdzie okazuje się że mewy potrafią być podstępne. Jedna "prosiła" a jedzenie jak siedzieliśmy nad morzem natomiast reszta zaczęła dobierać się do sakw, co za ptaszyska. Tuż za tym okazuje się że trzeba przejechać już na drugą stronę wyspy ponieważ wybrzeże do tej pory skaliste-wapienne za mienia się w łagodne - piaszczyste.

 

 

 

atrakcja geologiczna

 

 

chata Wikingów

 

 

na kempingu

 

 

W połowie drogi na drugą stronę wyspy odwiedzamy zrekonstruowaną chatę wikingów i jak to już w zwyczaju przy jakimś miejscu turystycznym znajdujemy w skrzynce mapy a trasami rowerowymi. Na dzień dzisiejszy zaplanowany jest w końcu nocleg na jakimś kempingu. Docieramy do BodaCamp - kemping ten zmienia nasze wyobrażenie o kempingu całkowicie, ogromna przestrzeń z polem golfowym, basenem itp jakoś nas nie przekonuje do pozostania z naszym małym namiotem. W miedzy czasie postanawiamy odpuścić sobie jazdę do lasy trolli znajdującego się na samej północy wyspy. Jedziemy już z myślą o odnalezieniu kempingu troszkę mniejszego niż pierwszy. Tak trafiamy do Olandsgarden - kameralny kemping który prowadzi jakaś babcia, troszkę musiała pomyśleć ile ma wziąć kasy od namiotu ( w szewcji płaci się za namiot nie za osoby) wychodzi w końcu 100 kr za namiot + 10 kr/osobę prysznic ciepły + 10 kr za prąd. Wieczór spędzamy na pięknej piaszczystej plaży, jest cudownie.

 

 

 

 

Dzień 7           Boda - Lottorp - Kalla - Egby              Dystans - 65 km

 

 

 

Ach jak przyjemnie mieć dostęp do ciepłej wody - wyruszamy dopiero przed 11 drogą na południe wzdłuż wschodniego wybrzeża wyspy. Tuż przy miejscowości Lottorp wjeżdżamy na olandscyckle (szlak rowerowy który okrąża całą wyspę) i tym szlakiem docieramy wśród małych wiosek do Kalla.

W miejscowości tej znajduje się średniowieczny kościół o bardzo surowej bryle. Wstęp jest bezpłatny, jedynie można rzucić coś do puszki. W środku siedzi sobie starszy Pan i z wielką radością opowiada o kościele, który był wielokrotnie przebudowywany.

 

 

w przerwie na kawe

 

 

 

 

kościół w Kalla

 

 

Agnieszka w drodze

 

 

nasze rumaki

 

 

... i szwedzkie

 

 

ach te gęsi

 

 

Jest już popołudnie więc szukamy na mapie miejsca gdzie można by się było rozbić - chodzi oczywiście o jakieś fajne miejsce bo rozbić się można wszędzie. Pada na jakaś małą wioskę przy której zaznaczone jest kąpielisko. Tak więc rozbijamy się na małym kempingu (a raczej miejscu wyznaczonym na nocleg) z plażą oraz mnóstwem wszelakiego ptastwa.

 

 

 

Dzień 8             Egby - Farjestaden               Dystans - 75 km

 

 

 

Po noclegu wśród mnóstwa ptaków, małe śniadanko i w drogę. Plan na dziś kamień runiczny znajdujący się jakieś 15 km na południe od mostu. Po drodze zahaczamy o muzeum ziemi Oland 60 kr/osobę. Jako, że jesteśmy w niewielkiej odległości od naszego pierwszego noclegu na wyspie, gdzie zostawiliśmy kluczyki postanawiamy że pojadę na pusto po nie a Aga w oczekiwaniu na mnie zrobi jakiś pyszny obiad. Kluczyki szybko się znalazły, zjedliśmy i ruszyliśmy w stronę kamienia. Na szczęście ten kamień był dość dobrze opisany więc bez trudu można go znaleźć.

 

 

kolejne wiatraki

 

 

szwedzkie domki

 

 

... i maki

 

 

kamień runiczny i Stah :-)

 

 

kamień runiczny i ręka Agi :-)

 

Kamień z pismem runicznym ( Pieśń pochwalna na cześć jakiegoś wodza Wikingów) znajduje się pośrodku łąki i jakoś super fajnie nie wygląda ale mnie cieszą takie rzeczy - Agę mniej. Odwiedzamy przy okazji jeszcze jeden ogromny kemping nieopodal - zupełnie inny sposób wypoczynku mają Szwedi od Nas polaków, rzadko zdarzają się hotele, pensjonaty natomiast każdy jadący na wakacje ciągnie przyczepę kempingową. Nocleg wypada jeszcze na wyspie w niewielkiej odległości od mostu.

 

c.d.n.

 

» 1 Komentarz
1Komentarz
z Monday, 19 July 2010 14:04przez Michu(MAPEI)
Stachu. 
Poprostu relacja jest piękna tego się nie da inaczej zobrazować i opisać. 
Zdjęcia pewnie nie oddają dokładnie całego tego klimatu, ale widać, iż kraj trzech koron jest specyficzny ze swym klimatem i krajobrazami. 
 
Jeszcze raz SUPER ---czytam tą relację już 3 raz i chyba do niej jeszcze będę wracał :)
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
  Pobierz FireFoxa
Bikeholicy - Krakowska Grupa Rowerowa
wykonanie i nadzór: mkDesign
Wszelkie prawa do projektu graficznego są zastrzeżone