Zapowiadało się, że jak zwykle z Cichym będziemy się ciapać w ukochanym błotku. Błotko było, lecz taplała się w nim bardzo doborowa ekipa.
Zima tuz tuż. Naprawdę trzeba mieć szczęście, aby wstrzelić się w miarę pogodny dzień, kiedy to widoczność będzie większa niż kilka metrów.
Udało się. Na wypad w którym zdobyliśmy dostojną Mogielicę (1170m) oraz Krzysztanów (1012m), wstawiła się całkiem pokaźna grupka nieustraszonych poszukiwaczy świeżego powietrza. Było nas aż 9 sztuk
.
Chodź zimno i mokro atmosfera była miodzio, dodatkowo wynagradzana niesamowitymi widoczkami hen hen po Taterki.
Zjazdy zapewniały niesamowity poziom andrealiny. Ukryte liście dodatkowo czaiły masę niespodzianek. Udało się bez ofiar w ludziach. Łatania za to było co niemiara 
Mapka traski:
Ech padam nad klawiaturą – po głowie chodzi mi fantastyczne opowiadanie na temat ekspedycji , ale żołądek nie pozwala mi się skupić. Muszą starczyć tym razem foty.
Nie ma się co rozpisywać trza luknąć:
LINK DO FOTEK - coś tam pokomentowałem 
Dzięki za wypad. Mam nadzieję, że uda się jeszcze przed snem zimowym coś sklecić i oby śnieg posypał tyko na święta
.
PZDR--> Pasieczkin