Zapowiedzi wyjazdów
rowery
Szwecja 2010 cześć pierwsza
13.07.2010.

Dodał: stah

15 czerwca 2010 rozpoczęły się dwu tygodniowe wakacje rowerowe w Szwecji.

Podróż oraz dzień 1.      Dystans-47 km

 

Wyjazd rozpoczął się w wtorkowy wieczór na dworcu Kraków-Płaszów gdzie to czekał na Nas nocny pociąg do Gdyni (jedynie 14 godz. Jazdy). Na dworcu Kraków Główny wsiadają jak się póżniej okazuje Agata i Jarek którzy to mają w planie dotarcie na rowerach nad Nord Cap. Trochę pogaduszek, noc, poranek i Gdynia. Mamy cały dzień dzień na zrobienie ostatnich zakupów w Polsce oraz na zwiedzanie Gdyni gdyż prom do Szwecji odpływa dopiero 21. Na odprawie jesteśmy 1,5 godzinnym wyprzedzeniem, czekają już na Nas Agata z Jarkiem oraz nowo poznany Szwed, który wracał do kraju po zrobieniu trasy Malmo-Dania-Niemcy-Polska. Na prom ladujemy się jako pierwsi wraz z motocyklistami, szybki prysznic w kabinie i z pokładu oglądamy oddalającą się ziemię polską. Wspólne pogaduszki w promowym barze i wymarzone lózko w kabinie po średnio przespanej nocy w PKP to jest to.

 

 

 

Godzina 6:00 z głosników Wonderful Word – trzeba wstawać. Zanim zejdziemy na ląd można podziwiać wyspy, niekiedy ufortyfikowane gdyż Karlskrona była i jest nadal portem wojennym Szwecji.

 

 

 

 

Na lądzie żegnamy się z poznanym Szwedem, przepakowujemy się i pomału ruszamy w 4 osobową ekipą w stronę centrum Karlskrony. Gdzieś w Polowie drogi zapada decyzja żeby zjesc jeszcze zanim dojedziemy do miasta wspólne śniadanko, pomysł swietny gdyż mnie dopada choroba morska- w głowie się kołysze wszystko. Agata z Jarkiem jadą a my zostajemy do 14 tej, stan mój się poprawia więc i my postanawiamy pojechać do centrum. Z samego portu do centrum jest gdzieś około 15 km z czego jakieś 14,5 to wydzielona ścieżka rowerowa. W samej Karlskronie zbyt długo nie zostajemy, pobieramy sobie z informacji turystycznej mapy karlskrony i okolic z zaznaczonymi ścieżkami rowerowymi, zwiedzamy tylko stare domki w porcie i udajemy się w stronę Jamjo. Przed tym miastem rozbijamy swój namiot i tak mija pierwszy dzień na Szweckiej ziemi.

 

 

 

 

 

 

Dzień 2                     Jamjo-Torhamn-Kristianopel        Dystans-55 km

 

Pobudka już po 7 ale jakoś zachmurzenie całkowite oraz dośc silny wiatr opóźniają śniadanie, pakowanie – dalszą podróż. Głównym celem na dzisiaj mają być rysunki naskalne z epoki brązu na półwyspie Torhamns - podobno największe w tej części Szwecji. Po  około niecałych 2 godzinach jazdy docieramy do końca półwyspu – znajdujemy tablice o rysunkach jednak jakoś nie możemy ich znaleśc. Szukanie trwa kolejne 2 godziny na totalnym pustkowiu wśród owiec i wszelakiego ptastwa. Zrezygnowani postanawiamy jechać dalej wzdłuż wschodniego wybrzeża.

 

 


 

 

Po drodze bajeczne wioski, wspaniała przyroda i słońca coraz więcej. Docieramy w końcu do Kristianopola – małej wioski z przystanią dla jachtów. Niegdyś było miastem granicznym pomiędzy Szwecją a Danią, zachował się jedynie fragment murów obronnych.

Po małym wypoczynku w tym uroczym porcie docieramy do granicy (po naszemu) województwa Karlskrony z województwem Kalmar, gdzie postanawiamy pozostać na noc.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 3     Do Kalmaru c.d.            Dystans – 56 km

 

Na roweru wskakujemy przed 10 by po niecałym kilometrze dojechać do głównej drogi w stronę Kalmaru – E22. Droga jednak okazuje się średnio ruchliwa i po kilkunastu kilometrach jesteśmy w Bergkvara. Znajduje się tam bardzo miła informacja turystyczna w której dostajemy bardzo dokładne mapy okolic z ściezkami rowerowymi którymi postanawiamy jechać przez port w stronę Kalmaru. Kolejny uroczy port dla jachtów, zdjęcia, kawa i w drogę.

 

 

 

 

Ściezka rowerowa bardzo dobrze prowadzi, zero szukania znaków, wszystko na miejscu. Po kilkunastu kilometrach jazdy szutrami przez pola docieramy do drogi w kierunku na Hagby.

 

 

 




 

 

 

Mały przystanek obok kościoła – zaopatrzeni wodę ze cmentarza ruszamy dalej by po kilkunastu km znaleśc ścieżkę rowerową która już jakieś 20 km przed Kalmarem wskazuje którędy jechać rowerem do Kalmaru! Wąski asfalt prowadzi wśród pól i gospodarstw. Przejeżdżamy przez Ljungbyholm i kilka km dalej rozbijamy się na noc.

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 4   Kalmar     Dystans-40 km

 

Świąteczny weekend w Szwecji (ślub księżniczki) rozpoczął się już tuż po 2 w nocy bardzo głośnym śpiewem ptaków ale dopiero przed 10 ruszylismy do pobliskiego już Kalmaru. Dziś w planie tylko zwiedzanie miasta oraz przejazd na cel wakacji – wyspę Oland. Zwiedzanie rynku, portu, zamku oraz zrobienie małych zakupów zajęło czas do 15 tej.

 

 

 

 

 

 

 

 

Udajemy się w stronę mostu łączącego wyspę z lądem w nadziei na odnalezienie przystanku autobusowego dla rowerów – na moście jest całkowity zakaz jazdy rowerem oraz ruchu pieszych. Od tego roku autobus ten jest płatny i kosztuje 20 koron. Kierowcą jest Szwed żonaty z Polką, bardzo rozmowny i miły.

Na wyspie obok przystanku znajduje się Głowna informacja turystyczna wyspy, niestety nieczynna w niedzielne popołudnie (warto tam być już przed poludniem). Jednak jak przy innych informacjach można zabrać sobie jakąś podstawową mapę ze skrzynki więc i tak nie jest źle. W planie teraz jazda zachodnim wybrzeżem na północ wyspy, jednak tuz obok przystanku droga ta wydaje się nam wyjątkowo ruchliwa, więc postanawiamy szukać alternatywy, końcu jazda ma być przyjemnością.

» 1 Komentarz
1Komentarz
z Wednesday, 14 July 2010 08:10przez szaman696
Wypas, qrcze długo planowałem żeby gdzieś z extrawheelem pojechać i się nei uało zebrać a to na pewno super sprawa musi być.
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
  Pobierz FireFoxa
Bikeholicy - Krakowska Grupa Rowerowa
wykonanie i nadzór: mkDesign
Wszelkie prawa do projektu graficznego są zastrzeżone